wtorek, 17 grudnia 2013

Wielkie antyfony adwentowe

W ostatnim tygodniu przed Bożym Narodzeniem (od 17 do 23 grudnia) jako antyfony do kantyku nieszpornego Magnificat śpiewa się tak zwane "wielkie antyfony". Według tradycji ich autorem jest św. Grzegorz Wielki. Pierwsze litery antyfon, czytane od ostatniej do pierwszej tworzą zwrot "ero cras", czyli "jutro przybędę".
Poniżej zamieszczamy artykuł o. Klemensa Dąbrowskiego o wielkich antyfonach wraz z nagraniami w wykonaniu dominikanów z Oxfordu oraz tekstem łacińskim.
O. Klemens Dąbrowski O. S. B. z opactwa św. Andrzeja w Belgii


ANTYFONY "O"

Najsilniejszym bodaj wyrazem adwentowej tęsknoty za Zbawicielem są t. zw. „Wielkie Antyfony". W nich liturgia tego okresu dochodzi do szczytu swej piękności. Nawet z czysto artystycznego punktu rozpatrywane, są one niezrównanym arcydziełem. Dusze zaś wierzące dojrzą w nich, lub choćby przeczują cały sens Starego Przymierza i bezdenne głębiny Bożej ekonomii zbawienia. Te antyfony — to nie tylko wielkie wołanie przedchrystusowej ludzkości: one i dziś są najgorętszą modlitwą, niby aktami strzelistymi, z ciemnicy tego świata, — o światło, o pomoc, o wybawienie.

Literatura nasza posiada mało znany wierszowany prze­kład tych 7 antyfon, dokonany przed 300 laty. Jest on częścią obszernego a dziś b. rzadkiego dzieła p. t. „Jezus Nazaretański, Syn Ojca Przedwiecznego Wcielony, albo Jeruzalem nie­bieska przezeń wyzwolona". — przez X. Gawłowickiego opi­sana w Warszawie 1636. — Dzieło to składa się z 20 pieśni, z tych każda liczy po 100 strof ośmiowierszowych. Stron ma 558. Ten utwór nie wytrzymuje wprawdzie porównania z „Mesjadą" Klopstoka lub z „Rajem Utraconym" Miltona, ale był natchniony tak żywą wiarą i tak gorącem uczuciem, że chętnie wybaczy się autorowi spotykane chropowatości stylu albo ry­mu. Jest on nadto znacznie starszy od obu wspomnianych arcydzieł światowej literatury. Podaję tu ów wierszowany prze­kład antyfon, obok niego — dosłowny, z krótkimi uwagami.

Ant. I O Sapientia.


O Sapientia, quæ ex ore Altissimi prodiisti, attingens a fine usque ad finem, fortiter suaviterque disponens omnia: veni ad docendum nos viam prudentiæ.




Mądrości wieczna, któraś z Najwyższego
Ust wyniknęła, mężnym tykająca
Dziełem rozumu, przenikającego
Wszelkie granice od końca do końca!
O sprawo luba, czynienia swojego
Łagodnie wszystko rozporządzająca;
Przybądź i naucz dróg prawej mądrości,
Prowadząc ciemnych ku wiecznej światłości.

O Mądrości, któraś wyszła z ust Najwyższego, dosięgając mocą od końca aż do końca, i wszystki urządzając łagodnością, przyjdż ku nauczeniu nas dróg roztropności (Syr 24, 5).

Przedwieczna Mądrość, uosobiona w Synu Bożym, obrała taki a nie inny sposób naprawy tego, co myśmy zepsuli. Za­gniewanego Ojca nie zaspokoiły ofiary i obiaty całopalne. Wtedy Syn rzekł: „Oto idę". Żaden rozum stworzony nie mógłby nawet przypuścić możliwości tak przedziwnego roz­wiązania (Ps. 39, 7, 8).
Słusznie tedy stajemy tu zdumieni i wołamy: „O Sapien­tia"! Słusznie też, ośmieleni tą Dobrocią bez granic, błagamy: Przyjdź więc w pełności czasów, jakoś w zaraniu wieków obiecał, naprowadź nas z powrotem na drogi Twoje, z którycheśmy tak daleko zbłądzili. Mądrość Twoja z Wszechmo­cą połączona, będzie umiała tak pokierować wypadkami, by nie łamiąc wolności człowieka, przeprowadzić wszystkie miło­sierne zamysły swoje...

Ant. II. O Adonai.

O Adonai, et dux domus Israel, qui Moysi in igne flammæ rubi apparuisti, et ei in Sina legem dedisti: veni ad redimendum nos in brachio extenso.



O wybranego Izraela domu
Adonai Boże, najwyższy Hetmanie,
Któryś swej boskiej jasności nikomu
Objawić me chciał; jawne okazanie Tyś
Mojżeszowi uczynił bez gromu
W ognistym krzaku i któremuś Panie
Zakon Twój w ręce dał na Synai górze, —
Zbaw nas w ramieniu wyciągnionym wzgórę.

O Adonai, Wodzu domu Izraełowego, który się objawiłeś Mojżeszowi w ogniu krzaka gorejącego i prawo mu dałeś na Synaju, przyjdź nas odkupić siłą ramienia Twego.

Do żadnego człowieka z upadłej rasy ludzkiej nie zbliżył się Bóg tak bardzo, jak do Mojżesza. Jemu tylko objawił swoje Imię własne, Jahwe. (Wyjścia 6, 3). Patriarchowie nie znali tego Imienia, Żydzi go nawet wymawiać nie śmieli, uży­wając tytułu Adonai, t. j. Pan, gdy mówili o Bogu. Później przemówi On z góry Synaj do całego ludu, w sposób budzący przerażenie. Ale tu, na górze Horeb, sam na sam z wybrańcem swoim, precz oddala od siebie wszelką grozę. A przemawia doń z płonącego krzaka, który jednak nie zgorzał, — symbol dziewiczego macierzyństwa Marii. Wkrótce Ją pozdrowimy w myśl tego symbolu (w antyfonie Laudesów w dzień oktawy Bożego Nar.). Przez Marię Bóg zbliży się do nas z większą jeszcze łaskawością niż do Mojżesza. Przez niego dał był Żydom Prawo, nam osobiście łaskę przyniesie. Majestat swój cały w niebie zostawi, niemowlęcemi członeczkami go osłoni bar­dziej, niż Mojżesz twarz swą promieniejącą osłaniał, przema­wiając do ludzi.
Przyjdź o Adonai! Ramię Twoje dziecięce — drobne bę­dzie, ale zwycięskie. Bo nie wielkością, ale dobrocią chcesz zdobyć oporne serca nasze i zdobędziesz je!

Ant. III. O Radix.

O Radix Iesse, qui stas in signum populorum, super quem continebunt reges os suum, quem gentes deprecabuntur: veni ad liberandum nos, iam noli tardare.




Rodzaju Jesse korzeniu obfity,
Który się stawiasz znakiem celu swego
Chcąc być wszystkiemu światu znakomity;
A patrząc na się, Królowie ziemskiego
Państwa zamilkną i każdy, by wryty,
Stuli swe usta; Tobie z pokornego
Serca oddawać poklcn i błaganie Będą narody; zbaw nas niemieszkanie!

O Potomku Jessego, który stoisz na znak dla ludów, przed którym Królowie zamilkną a narody modlić się będą, przyjdź nas uwolnić i już nie zwlekaj!

I w tej antyfonie przemawia do nas „Piąty Ewangelista", najbardziej mesjaniczny z proroków, Izajasz. Różdżka z ko­rzenia Jessego (ojca Dawida) — to Najśw. Dziewica, a Kwiat (po hebr. „nazaret") — to Zbawiciel, który ma przybyć. Gdy zamilkną Królowie, którzy wojny ustawiczne prowadzili, gdy pokój zapanuje, w ogólnym uciszeniu świata, o północy, — zjawi się Książę Pokoju (Iz 11 i 52, 22). „Dum medium silentium tenerent omnia, et nox in suo cursu medium iter perageret" — tak głoszą majestatyczne i pełne głębokiego na­stroju słowa nieszpornej antyfony i introita w niedzielę okta­wy „Gdy wszystko było w glębokiem milczeniu i noc w swym biegu pół drogi miała, wszechmocne Słowo Twoje Panie z nie­ba, z Królewskiej stolicy zstąpiło". — Ale tuż przy kolebce Maluczkiego, czy to wizja Krzyża, te słowa prorocze: „Który stoisz na znak narodom"? Tak jest, to sztandar Krzyża już majaczeje z oddali. Wszakże i w „Credo" — bezpośrednio po przesłodkiem „et Homo factus est", rozlega się straszliwe „crucifixus"! Bo Mesjasz na to przyjdzie, by umrzeć za nas. Wszystko inne, całą resztę Jego dzieła, mogą zrobić inni: na­uczać, nawracać, łaskami Jego szafować. Ale ten trud najkrwawszy sam podjąć będzie musiał. Torcular calcavi solus. (Iz 63, 3). Ale gdy będzie podwyższon, — i wtedy dopiero — pociągnie wszystko do siebie i narody na kolana przed Nim upadną.
Przyjdź więc, nie zwlekając dłużej, o boski Naprawco, bo Ty jeden uwolnić nas możesz z kajdan grzechu.

Ant. IV. O Clavis.

O Clavis David, et sceptrum domus Israel, qui aperis, et nemo claudit, claudis, et nemo aperit: veni et educ vinctum de domo carceris, sedentem in tenebris et umbra mortis.

Kluczu Dawida, berło Izraela
Domu, w którego tylko jest możności
Otwierać, a nikt nie dojdzie fortela
By kto mógł zawrzeć; zamkniesz Ci w całości.
Będą zawarte od mala do wieła.
Przybądź i wybaw z tarasu ciemności
Więźnia pod cieniem utyskującego,
W ogromnym śmierci cieniu siedzącego.


O Kluczu Dawidów i berło doma Izraela, który otwie­rasz, a żaden nie zamknie, zamkniesz, a żaden nie odewrze, przyjdź i wyprowadź pojmanego z więzienia, siedzącego w ciemności i cieniach śmierci.

Klucze i berło — to symbole władzy. Dawid ją miał nad jednym tylko narodem, i co do trwania ograniczoną, Ale jest on figurą i najznakomitszym z przodków nadchodzącego Władcy, którego panowaniu nie położy granic ani czas ani przestrzeń. Przez tysiącełecia innego pana miał świat, tyrana i „mężobójcę od początku". (Jan 8, 44). Strzegł on, jak mo­carz zbrojny (Łuk 11,21) dworu swego. Lecz oto się już zbli­ża mocniejszy od niego, który go zwycięży, odbierze mu broń, narody przezeń w mrokach pogaństwa więzione uwolni, dusze sprawiedliwych z otchłani wyprowadzi, a samegoż księcia tego świata skrępuje powrozami wiecznemi.
Przyjdź Wybawicielu! Na Ciebie wszystko czeka. Cały ro­dzaj ludzki wzdycha, jak więzień. Przybądź i kluczem krzyża Twego otwórz nad nami niebo, zamknięte winą Adama i naszą!

Ant. V. O Oriens.

O Oriens, splendor lucis æternæ, et sol iustitiæ: veni et illumina sedentes in tenebris et umbra mortis.

O wdzięczny Wschodzie, o jasność wiecznego
Światła, o słońce nigdy nie zgaszone
Sprawiedliwości, zawitaj z górnego
Pałacu na dół, oświeć obciążone
Oczy siedzących w cieniu śmiertelnego
Mroku, a pociesz więźnie utęsknione;
Rozpędź swem wdzięcznem światłem chmury grzechu,
A nie chciej ku nam zatrudnić pośpiechu.


O Wschodzie, blasku światła wiecznego i słońce Sprawie­dliwości, przyjdź i oświeć tych, co siedzą w ciemności i w cie­niach śmierci.

I w tej krótkiej antyfonie wspomniane są ciemności, jak i w poprzedniej, i to w jednobrzmiących słowach. Bo ludzkość jest, jak ów ślepy z Jerycha, który wołał do przechodzącego Zbawiciela o miłosierdzie, a gdy nie był zaraz wysłuchany, wołał głośniej jeszcze ze swych ciemności, aż wreszcie ujrzał upragnione światło. (Łuk. 11, 35). Patrjarchowie i prorocy, jedni po drugich, przyzywają Tego, który w jasnościach świę­tych przed jutrzenką zrodzony, (Ps. 109, 3) ma rozproszyć grzechowe mroki. Jak nić złota, wpleciona w przędzę, po­dobnie wije się przez cały St. Testament to pragnienie, ta na­dzieja, to oczekiwanie i tęsknota: Panie, poślij, kogo masz po­słać, rozjaśnij oblicze swoje nad nami, bo ciemności pokryły ziemię a mrok narody (Iz 60, 2. Ps 66, 2. Wyjścia 4, 13). I Bóg nie będzie głuchy na te pokorne, choć natarczywe mo­dlitwy. Noc wieków się przesiliła,  na  Wschodzie  już niebo blednie, idzie świt! I już wkrótce ostatni przedstawiciel da­wnego świata, starzec Symeon, żywemi oczami ujrzy Światło na objawienie pogan,(Łuk. 11, 35). Patrjarchowie i prorocy, jedni po drugich, przyzywają Tego, który w jasnościach świę­tych przed jutrzenką zrodzony, (Ps. 109, 3) ma rozproszyć grzechowe mroki. Jak nić złota, wpleciona w przędzę, po­dobnie wije się przez cały St. Testament to pragnienie, ta na­dzieja, to oczekiwanie i tęsknota: Panie, poślij, kogo masz po­słać, rozjaśnij oblicze swoje nad nami, bo ciemności pokryły ziemię a mrok narody. (Iz. 60, 2. Ps. 66, 2. Wyjścia 4, 13). I Bóg nie będzie głuchy na te pokorne, choć natarczywe mo­dlitwy. Noc wieków się przesiliła,  na  Wschodzie  już niebo blednie, idzie świt! I już wkrótce ostatni przedstawiciel da­wnego świata, starzec Symeon, żywemi oczami ujrzy Światło na objawienie pogan, i z duszy przepełnionej wdzięcznością zanuci łabędzi śpiew Starego Przymierza. (Łuk. 2, 32).

Ant. VI. O Rex.

O Rex gentium, et desideratus earum, lapisque angularis, qui facis utraque unum: veni et salva hominem, quem de limo formasti.

O Króla, zdawna wszystkim pożądany,
Narodom, Twego pragnącym witania,
Prawy węgielny do obojej ściany
Kamieniu, który jednoczysz spajania
Domu górnego z dolnym bez odmiany;
Bądźże skwapliwym i bez omieszkania
Zbliż przyjście swoje, zbaw człeka, którego
Lepiłeś ręką z błota mizernego.


O Królu i pożądanie narodów, kamieniu węgielny, w jedno łączący obie części budowy, przyjdź i zbaw człowieka, któregoś z mułu ziemi utworzył.

Wzmaga się pragnienie narodów. Przeczuwają, że nadcho­dzi wielka chwila. Już nie tylko prorocy Izraela widzą z daleka Mesjasza, jak się zbliża poprzez szeregi stuleci, niby po stopniach; nawet dla pogańskich poetów i filozofów, co szla­chetniejszych stało się oczywistem, że musi przyjść jakiś wy­bawiciel, jeśli rodzaj ludzki nie ma doszczętnie zmarnieć w upadku swoim. Tej powszechnej nadziei nie zawiedzie Bóg. Dotrzyma obietnicy, jaką dał: „Jeszcze jedna mała chwila a ja poruszę niebo i ziemię, i morze i suchą (Ag 2. 7). I poru­szę wszystkie narody a przyjdzie pożądany wszem narodom. Co się było oderwało, przywiedzie, co się złamało, — napra­wi i spoi w jedną budowę dawne przymierze z nowem (Ez. 34, 16). Będzie fundamentalnym, narożnym kamieniem (Ps. 117, 22) a zarazem i zwornikiem sklepienia, alfą i omegą (Obj 1, 8). Uznają Go kiedyś wszystkie pokolenia, jako Chrystusa-Króla. Ale teraz przyjdzie w uniżeniu. Zstąpi na samo dno nędzy na­szej, weźmie na się ciężar całej ludzkości, spadającej coraz ni­żej, i jak mitologiczny Atlas dźwignie na barkach Swoich cały świat ku górze.
0 Panie! obyś rozdarł niebiosa i zstąpił! Znasz utworzenie nasze, żeśmy jako proch i błoto, ku wszelkiemu złemu skłonni.
Przyjdź i napraw zepsute dzieło rąk Twoich — bo już najwyż­szy czas! (Iz. 64, 1, Ps. 102, 14, Hiob. 10, 9, Rodz. 8, 21)

Ant. VII O Emanuel.

O Emmanuel, Rex et legifer noster, exspectatio gentium et Salvator earum: veni ad salvandum nos, Domine Deus noster.



Emanuelu, Królu państwa swego,
Podawco świętych praw i zakonności,
Oczekiwania chętliwie wszelkiego
Narodu, pociech pożądnych[pożądny = pożądany, upragniony] lubości
Obradu już też z miłosierdzia Swego
Wybaw troskliwych[= stroskanych] z ostatnich trudności!
Przyspiesz a zbaw nas Boże nasz i Panie,
Okaż nad nami Swoje zmiłowanie!

O Emanuelu, królu i prawodawco nasz, oczekiwanie naro­dów i Zbawiciela ich, przyjdź ku zbawieniu naszemu Panie, Boże nasz.


Od I niedzieli Adwentu liczyliśmy tygodnie, potem — dni, a dziś nas już tylko godziny dzielą od wielkiej chwili. Już pra­wie we drzwiach stoi Zbawiciel świata, spełnia się Jego Adwent. Ale my w świętej niecierpliwości, doczekać się Go nie mogąc, wołamy, jakby już był z nami: O Emanuelu, o „Bo­że z nami!" I Kościół uprzedza swą radość i w antyfonie Laudesów dzisiaj już głosi: „Oto spełniło się wszystko, co mówił Anioł o Pannie Marii". Jutro — tym bardziej, choć to dopiero będzie wigilia wiekopomnego dnia, nie zdołamy już utrzymać wezbranych uczuć. W chórach zakonnych w czasie Prymy, po uroczystem ogłoszeniu w Martyrologjum przyjścia Pańskiego, serca nasze wybuchną psalmem wdzięczności: „Ubłogosławiłeś Panie ziemię Twoją... odpuściłeś nieprawość ludu Twego... uśmierciłeś wszystek Twój gniew..., Miłosierdzie i Prawda spo­tkały się ze sobą, Sprawiedliwość i Pokój pocałowały się, Pra­wda wyrosła z ziemi a Sprawiedliwość z nieba pojrzala..." (Ps. 34). Aniołowie! Strójcie harfy wasze, całe niebo niechaj zstąpi jutro na ziemię, by nam pomagać w powitaniu Tego, Któ­ry do nas zawita.
O Zbawicielu! Ty jeden ulitowałeś się nad błędami naszymi! Niechże nie będzie daremnym dla nas to niepojęte miło­sierdzie Twoje! Pospiesz ku zbawieniu naszemu, o Boże nasz!

Na zakończenie udzielmy jeszcze raz głosu wspomnianemu autorowi, który piękną strofą zamyka siedem powyżej przyto­czonych:

Niech się nachylą nieba ku litości,
Aby wżdy kiedy pożądne spuściły
Na serca zwiędłe rosę łaskawości,
Niechaj obłoki płodne wzbudzą miły
Deszcz i wyleją z swej szczodrobliwości
Sprawiedliwego, aby się spełniły
Wierne objaty; niech wyniknie z ziemie
Zbawiciel, a niech zbawi ludzkie plemię!

Tekst ukazał się w czasopiśmie Mysterium Christi, Adwent 1931-32, nr 1.